czwartek, 16 czerwca 2016


Rozdział 40





- No tak, bo już za kilka dni będę pił drinka z moją żoną - od razu się rozluźniłam, Brazylijczyk się tylko zaśmiał
- Kocham Cię
- Ja ciebie też - pocałował mnie czule w usta i tak minął nam wieczór w romantyczny sposób. Około 2 w nocy dopiero poszliśmy spać, zapamiętam ten wieczór do końca życia.



Kilka dni później


Mamy 12 czerwca już jutro razem z Neymarem powiemy sobie sakramentalne TAK nie mogę się doczekać. Pewnie jak i wszyscy, ale my z Brazylijczykiem najbardziej. Właśnie stoję przed lustrem w swojej wymarzonej sukience i mamy mały problem, bo nie chce się zapiąć.
- Is coś jest nie tak - powiedziała Rafa
- O co chodzi ?
- Nie mogę zapiąć, nie mieścisz się słonko
- Jezu kochany nie żartuj przecież miałam dietę i trochę ćwiczyłam - byłam przerażona, przecież jutro mam ślub, a ja nie mieszczę się w sukienkę
- Spokojnie, Carol dzwoń do salonu muszą jak najszybciej przerobić sukienkę, powiedz, że ja to mówię to zrobią to. - nie chciałam uwierzyć w to, że to się na prawdę dzieje jak ja mogłam się tak zaniedbać ? Kiedy już zdejmowałam sukienkę żeby ją zawieść do salonu, poczułam mdłości i od razu szybko pobiegłam do łazienki i zwymiotowałam. Od kilku dni mnie tak męczy ale sądziłam, że to przez stres.
- Is a czy ty przypadkiem nie jesteś w ciąży ? - odezwała się Carol, która stała w drzwiach łazienki
- CO ?! Chyba żartujesz - szybko odpowiedziałam
- Idź do lekarza lepiej - potwierdziła Rafa
- No dobrze jedziemy - wstałam, umyłam twarz, nałożyłam nowe ciuchy i byłam gotowa do wyjścia. Kiedy jechałyśmy do lekarza zaczął dzwonić mój telefon.


Słucham ?
Hej kochanie, co tam porabiasz ?
Aaa jadę z dziewczynami do salonu a co ?
Jakiego salonu?
Muszę przerobić sukienkę, zamek się zepsuł, ale wszystko już załatwione.
To dobrze jak coś trzeba to dzwoń, a w ogóle dzwonię żeby Ci powiedzieć, że właśnie odebrałem garnitury i wracam z Diego do domu. Kiedy będziesz ?
Za jakieś 2 godziny powinnam być.
Ok to czekam. Kocham cię
Ja ciebie też


- Ale masz zamiar mu powiedzieć ? - odezwała się Carol
- Co mam mu powiedzieć jak ja jeszcze nic nie wiem ? - byłam przerażona nie byłam gotowa na drugie dziecko, zresztą mamy z Neymarem plany na przyszłość
-Spokojnie, wszystko będzie dobrze - tym razem odezwała się Rafa. Po około 30 minutach byłyśmy na miejscu, dzięki Rafie mogłam od razu wejść do gabinetu, jednak nazwisko i sławny brat mogą zdziałać cuda. Przywitała mnie miła brunetka, od razu zaczęła badania. Po godzinie już wszystko było jasne. Wyszłam na korytarz gdzie czekały dziewczyny.
- I co ? - od razu skoczyła Rafa, cała aż drżałam z nerwów
- Jestem w 5 miesiącu ciąży, jak ja mogłam tego nie zauważyć ? - od razu dziewczyny mnie przytuliły, a z moich oczu popłynęły łzy. Nie wiedziałam jak mam to powiedzieć Neymarowi. Trochę ochłonęłam i postanowiłam wracać do domu. Z dziewczynami pożegnałam się pod kliniką i każda rozeszła się w swoją stronę. Tak w ogóle sukienka będzie gotowa już dzisiaj Rafa ją odbierze, bo to u niej w domu będę się ubierać. Weszłam do domu, gdzie od razu przywitał mnie Brazylijczyk.
- Cześć kochanie
- Hej
- Co jest ? Nie wyglądasz za dobrze - i się zaczyna, odłożyłam torebkę, wzięłam Brazylijczyka za rękę i zaprowadziłam do salonu - Tylko mi nie mów, że się rozmyśliłaś, tego nie przeżyję - wzięłam jego rękę i położyłam na swoim brzuchu, od razu popłynęły mi łzy z oczu.
- Jestem w ciąży, to 5 miesiąc i dziewczynka - Brazylijczyk na chwilę znieruchomiał, ale o dziwo nie zabrał ręki, natomiast zaczął masować mi brzuch
- Mówisz serio ? 5 miesiąc ?
- Tak, byłam dzisiaj u lekarza, nie wiedziałam dopóki dzisiaj sukienka się nie zapięła i muszę ją przerobić
- Czyli to co mówiłaś przez telefon to nie prawda ?
- Nie , znaczy po części, bo sukienkę zawiozłam ale dlatego, że w nią nie wchodzę
- Dlaczego mi od razu nie powiedziałaś ?
- Bałam się jak zareagujesz, a po za tym sama do siebie tej myśli nie chciałam dopuścić - zaczęłam płakać, a Neymar mnie mocno przytulił i pocałował w czoło
- Kocham cię
- Ja ciebie też
- Czyli miesiąc miodowy we 3 jednak ?
- Na to wychodzi- zaśmiałam się, humor już miałam trochę lepszy
- Kurczę, będę miał córkę, mała księżniczka muszę wymyślić imię może Sofia ? - tym razem mówił to do moje brzucha, a nie do mnie
- Nie za wcześnie na szukanie imienia ? Ale Sofia mi się podoba
- Będzie córeczka tatusia, zobaczysz - byłam szczęśliwa, że Ney tak zareagował na te wieści o ciąży od razu się uspokoiłam. Rozsiadłam się wygodnie na kanapie, a Brazylijczyk zrobił obiad, po chwili też przybiegł Diego i mocno się we mnie wtulił. Obiad zjedliśmy na tarasie, bo była piękna pogoda. Nie mogłam uwierzyć, że tak moje życie się ułoży, już jutro będę miała cudownego męża, z którym mam przepiękną dwójkę dzieci, no 2 w drodze, ale też będzie piękna i mądra jak Diego. Jakby ktoś mi to 2 lata temu powiedział, że tak się wszystko ułoży to bym chyba wyśmiała go prosto w twarz. A jednak to wszystko jest na prawdę. Siedzieliśmy z Neymarem i kończyliśmy jeść a mały biegał z piłką po trawie.
- Mam ci niespodziankę - odezwałam się
- Tak ? Z jakiej okazji ?
- Z okazji ślubu misiek - weszłam do domu i wzięłam do ręki kopertę, w której były bilety na nasz miesiąc miodowy. Podałam ją Brazylijczykowi, a ten zaczął od razu szybko ją rozpakowywać.- Mam nadzieję, że się spodoba.
- Żartujesz ?!?! Cały miesiąc na Karaibach ? Tylko ty i ja, a i mała kruszynka nasza. Nie wierzę, ale kiedy i jak ?
- Podoba się ?
- Nawet nie wiesz jak, jesteś najcudowniejsza - szybko wstał i czule mnie pocałował
- Mam nadzieję, że się zmieszczę w to co kupiłam na ten wyjazd
- Co kupiłaś ?
-A to już niespodzianka, ale powiem że noc poślubna będzie czarująca, bo od razu po weselu wylatujemy, więc nasz noc poślubna będzie w powietrzu.
- Masakra, jeszcze lepiej. Zapowiada się super, nie wiem jak ci dziękować.
- Nie musisz, wystarczy mi to, że ze mną jesteś
- I będę do końca - pocałował mnie tym razem namiętnie, ale i delikatnie jakbym była ze szkła. Tak minęło nam popołudnie. Wieczór spędziliśmy w gronie znajomych, parę osób do nas wpadło oczywiście wieści o mojej ciąży bardzo szybko się rozeszły, bo Neymar nie wytrzymał i chodził po całym domu i krzyczał, że będzie miał córeczkę i że to będzie jego księżniczka. Dzieci bawiły się do godziny 22 i zaraz padły mówię tu o Davim, Diego i Sophie . Ostatecznie naszymi drużbami będą Rafa i Gil, Carol i Gustavo oraz Agnes i Jota. Obrączki będą nieśli Davi, Sophie i Diego. Około północy położyłam się spać, kiedy już wszyscy wyszli, Neymar za chwilę do mnie dołączył, ale za dużo nie rozmawialiśmy, bo byłam padnięta. Jutro czeka nas ważny dzień i musimy być wypoczęci.


13 czerwca 

Obudziło mnie ciche śpiewanie Sto lat, kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam nad sobą trzech Brazylijczyków : Neymara, Diego i Daviego. Ten najstarszy trzymał tacę ze śniadaniem.
- Wszystkiego najlepszego mamusiu - pierwszy był Diego
- Sto lat ciociu - potem Davi, a na koniec deser
- Spełnienia marzeń kochanie, mam dla ciebie niespodziankę - pocałował mnie czule w usta i postawił tacę ze śniadaniem przede mną - Ale najpierw śniadanie 
- A co to za niespodzianka ? 
- Myślisz, że ci powiem ? Oj nie nie - zaśmiał się i zaraz go nie było. Zjadłam posłusznie śniadanie z dwoma rozpuśnikami u boku, którzy mi pomogli, potem wstałam i się trochę ogarnęłam. Faktycznie mój brzuszek już był widoczny. Przejrzałam się jeszcze w lustrze i mogłam zejść na dół, złapałam za rękę Diego i Daviego i poszliśmy na dół. W salonie czekał Brazylijczyk, a naokoło niego było pełno pięknych kwiatów Ney stał w między nimi i trzymał w ręce pudełeczko, dzieci mnie puściły i zaczęły chichotać ja od razu podeszłam do Neya
- Kochanie dzisiaj jest po części twój wielki dzień i po części nasz, ale na razie świętujemy twoje urodziny. Chciałbym podziękować Ci za te 2 lata spędzone razem, za to, że wytrzymywałaś moje humory, za to że zawsze mi pomagałaś, za to że zawsze jesteś na moim meczu, bo wiesz jak to jest dla mnie ważne, za cudownego syna i wkrótce córeczkę. Po prostu Cię kocham i cieszę się że cię spotkałem. - kiedy tak to mówił to z moich oczu płynęły łzy radości, te słowa były tak cudowne, na koniec złączyliśmy nasze usta a maluchy zaczęły krzyczeć szybko się od siebie oderwaliśmy i zaczęliśmy śmiać, wtedy Ney podał mi pudełeczko, które trzymał w ręce. Wzięłam je do ręki i po woli otworzyłam w środku znalazłam cudowny naszyjnik w kształcie serduszka, przyjrzałam się bliżej a na nim wygrawerowane były inicjały ,,NIDS" i znowu zaczęłam płakać, przecież dopiero wczoraj w południe się dowiedział o dziecku
- Ale jak i kiedy ? Przecież..- nie dał mi dokończyć
- Wiesz przecież, że ja dużo potrafię, po tym jak mi powiedziałaś, kiedy wyszedłem do łazienki zadzwoniłem do sklepu i kazałem dodać literkę S 
- Aaa czyli nie ma opcji, że nasza malutka będzie się inaczej nazywać ? - zaśmiałam się
- Nie raczej nie haha 
- To dobrze, nawet nie wiesz jak cię kocham - zarzuciłam mu ręce na szyję i mocno się w niego wtuliłam, ale nie mieliśmy za dużo czasu na pieszczoty, bo zaraz musiałam iść do Rafy i się szykować. Kiedy się od siebie oderwaliśmy, Ney założył mi łańcuszek na szyję, wyglądał przepięknie. Około 9 zadzwonił dzwonek do drzwi jak się okazało byli to nasi świadkowie, dziewczyny od razu złożyły mi życzenia zaraz po nich chłopaki potem, zabrałam swoich kilka rzeczy i pożegnałam się z Neymarem i dziećmi. Byłam bardzo podekscytowana, zresztą nie tylko ja. U Rafy czekała na mnie już makijażystka i fryzjerka, usiadłam na fotelu i poddałam się w wir przygotowań. Około 13 byłam gotowa, razem z dziewczynami zjadłyśmy szybki obiad i dalej się szykowałyśmy, na początku ubrały się moje świadkowe,  potem ja. Zastąpiłam naszyjnik z brylantami moim dzisiejszym prezentem, bo uznałam, że jest on o wiele więcej warty niż ten kupiony wcześniej. Ten przypominał mi o moim Brazylijczyku i dzieciach. Około 15 wszystkie byłyśmy gotowe, miałam lekko pokręcone włosy a na nich cudowny wianek z żywych kwiatów w kolorze fioletowy z dodatkami różu, sukienka była dobrze przerobiona także się zapinała, a i mojego brzuszka nie było widać na szczęście. Dziewczyny miały również rozpuszczone włosy, a w nich po jednym kwiatku w kolorze sukienek. Makijaż miałam delikatny, jedynie moje oczy były podkreślone, zrezygnowałam ze szminki, bo wiem, że Ney jej nie lubi. Byłam cała w stresie, było coraz bliżej do wyjścia. Chodziłam po domu i wszystko przestawiałam z tych nerwów, dziewczyny się tylko śmiały.
- Jeszcze możesz się rozmyślić - roześmiała się Agnes
- O nie, nie ma takiej opcji Is zostanie moją szwagierką ! - od razu odezwała się Rafa
- Nie gadać mi tu, chyba przyjechali - odezwała się Carol i nerwy stały się jeszcze większe. Carol miała rację pod dom podjechało białe Audi z niego wysiadł Neymar, a z naszym samochodem podjechały jeszcze dwa, którymi jechali świadkowie i dzieci. Drzwi otworzyła Carol, ja stałam w salonie. Kiedy zobaczyłam uśmiechniętego Brazylijczyka cały stres nagle odszedł w niepamięć, a na jego miejsce pojawiło się ogromne szczęście
- Witaj kochanie, wyglądasz przepięknie - odezwał się pierwszy i pocałował mnie w usta delikatnie
- Dziękuje, ty również - dostaliśmy błogosławieństwo od rodziców, tak moi rodzice też się pojawili, ale nie zakrzątałam sobie nimi głowy. Zaraz po tym wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do samochodu, ja jechałam z Neymarem sama, jedynie mieliśmy kierowcę, którym był David Brazil dobry przyjaciel Neymara. 
- Jak się czujesz ?- z zamyśleń wyrwał mnie głos Neymara 
- Cudownie, a ty ? Nie chcesz się rozmyślić ? 
- Nigdy w życiu,a ty ?
- Też nigdy w życiu - zaczęliśmy się śmiać, jak widać humor nad dopisywał, na miejscu byliśmy po godzinie, drzwi otworzył i Neymar i podał rękę żebym mogła wysiąść. Cała ceremonia nie trwała długo, w sumie jedyne co pamiętam to moment w którym razem z Neymarem mówimy sobie TAK i końcówkę jak pastor mówi wszystkim 
- Przedstawiam państwu Panią Isabel Da silva i Pana Neymara Juniora Da silve - były to najcudowniejsze słowa. Wszyscy zaczęli bić brawa i krzyczeć, życzenia trwały dość długo, bo trochę tych gości były jednak. Miało być mniej, ale nie wyszło, ale nie żałuję. Weselna zabawa trwała do 5 rano, dzieci już dawno były odwiezione do domu razem z dziadkami, a na zabawie zostali przeważnie młodzi, świetnie się bawiłam, chociaż byłam strasznie padnięta, na dodatek ta ciąża dała mi już siwe znaki, nie czułam nóg. Neymar chyba też, bo co róż był proszony do tańca przez wszystkie kobiety i dziewczyny, które były na weselu, a ja przez wszystkich panów. 
- I jak czuję się moja żona ? - odezwał się Neymar kiedy mieliśmy przerwę na deser
- Zmęczona, choć przecudownie, a mój mąż ?
- Również tak samo, spokojnie już niedługo będziemy odpoczywać cały miesiąc 
- Tylko na to czekam - zjedliśmy deser, i zaraz znowu poszliśmy tańczyć, na koniec razem z Neymarem zatańczyliśmy do wolnej piosenki, patrząc sobie głęboko w oczy nie potrzebowaliśmy słów żeby ze sobą rozmawiać. Tak przetańczyliśmy 2 piosenki, zostaliśmy już tylko my i nasi świadkowie więc postanowiliśmy się zbierać, a co najważniejsze dzisiaj o 7 mamy samolot na wyspę oj to będzie długi lot. Pożegnaliśmy się ze znajomymi i zadzwoniliśmy po tatę Neymara, a teraz także i mojego. Przyjechał dość szybko razem usiedliśmy z tyłu i nawet nie wiem kiedy usnęłam, obudził mnie pocałunek w usta.
- Kochanie jesteśmy na miejscu 
- Już ? Jeszcze się nie wyspałam 
- Wyśpisz się w samolocie - zaśmiał się i wysiadł, obszedł samochód i pomógł mi wysiąść, poszliśmy do domu była godzina 6 więc jak najszybciej przebraliśmy się i wzięliśmy już spakowane walizki i szybko pojechaliśmy na lotnisko gdzie czekał na nas prywatny odrzutowiec, pożegnaliśmy się z Neymarem Seniorem i wsiedliśmy do odrzutowca. 
- Jak tu pięknie - odezwałam się i padłam na łózko 
- Też tak myślę, ale teraz koniec oglądania idziemy spać, ale pamiętaj że obiecałaś mi noc poślubną - przytulił się do mnie Brazylijczyk i objął swoimi silnymi ramionami
- Pamiętam, pamiętam - i tak w objęciach zasnęliśmy czekała nas długa podróż, bo około 10 godzin, mam nadzieję, że moja ciąża nie przeszkodzi mi w świętowaniu miesiąca miodowego. Zasnęłam z uśmiechem na ustach, iż dzisiejszy dzień był najpiękniejszym na świecie, goście byli zadowoleni, jedzenie pyszne, a i na szczęście nikt nie dowiedział się o ciąży, postanowiliśmy zrobić niespodziankę jak wrócimy z Karaibów, na razie to była nasza słodka tajemnica. 







No kochani jest i 40 rozdział i to już ostatni. Został nam tylko epilog, w którym uchylę rąbka tajemnicy z życia Neymara i Is po ślubie. Kiedy on się pojawi ? Nie mam zielonego pojęcia niestety. Przepraszam za tak długą przerwę, ale nie miałam jakoś natchnienia do pisania, za co bardzo przepraszam :* nie gniewajcie się :* Do zobaczenia :* :* 

6 komentarzy:

  1. Jak ja się nie spodziewałam tej ciąży :O zaskoczyłaś mnie niesamowicie. Uwielbiam twoje pisanie, nigdy nie wiesz co się wydarzy :D rozdział taki cudowny, rodzinny i jeju, rozczuliłaś mnie <3 czekam na epilog i na nowy pomysł, który mam nadzieje masz gdzieś juz poukładany w główce :) <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale się Ney dzieci dorobił! Czekam na epilog :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudny, szkoda że to już koniec, czekam na epilog. Zapraszam do mnie http://elamoresciego.blox.pl/2016/06/Rozdzial-8-Bede-szczesliwa-kiedy-pokocham-go.html

    OdpowiedzUsuń